::księga gości::

2008
luty
2007
marzec
2006
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
jej brat
Nikt nie wiedział. że ona to pisała...
brat, przyjaciele, tym bardziej rodzice, znajomi w ogóle...
wstyd mi...
nie umiem pisać tak jak ona...
to zaszczyt dla mnie...
tym bardziej, że dużo jest tu o mnie...
nawet pisała z kilkoma gejami...
dla mnie? dla siebie...

Bardzo ją KOCHAM...

i mimo, że od kliku miesiecy jej nie ma...
Ona JEST!

i wróci...
na pewno, wróci...
musi wrócić...

KOCHAM JĄ...
                        jej brat
ewakuacyjny 2008-02-16 18:12:34
skomentuj (5)
posypało się...

...wszystko i wszystkim. Jedno za drugiem, cicho i coraz to głośniej, a może ciszej? Ciszej na pewno z perspektywy otumanienia tym wszystkim. Brak konkretów też się równa cicho. Cicho to było, cicho tu jest.. Obłęd. Jedni mówią obłędne to jest, to znaczy, że takie fajowo-superanckie, a inni powiedzą tak wtedy jak coś jest ala kaftan, pokój bez klamek, pastylki i "kobierzyn". Obłędnie tu jest...
ewakuacyjny 2007-03-22 17:09:51
skomentuj (4)
oko na maroko





To fajnie, że ktoś zagląda choćby jednym okiem, że ktoś czyta choćby co 5 linijek po 2 słowa, że ktoś odpisuje... Ale pewnie i czeka na coś nowego, coś energetycznego, coś takiego jak kiedyś "bez majtek". Ale...no właśnie, no bo, i że... logicznie rzecz biorąc, a raczej i zjawisko w tym niepoprawnie stylistycznie strumieniu słów... moja dusza płacze. A jak nie ona, bo być może jej nie mam, to coś co jest we mnie... płacze... i nawet chcę coś napisać w momentach, kiedy obniża się ten poziom słonej wody, ale... no właśnie, no bo... Jednak nie przerwę tego pisania! Ani w tym fragmencie, ani w tej całości. Bo potem już będzie za późno i ni z gruszki ni z pietruszki ................................. Z wszystkiego mam ochotę zachowywać się jak głupiutka, infantylna i rozmamłana małolata, ale zacznę od... następnego razu. Następnego! Tak... do następnego więc.


ewakuacyjny 2006-11-16 17:55:54
skomentuj (8)
Nowy początek, nowych ewakuacji...

Ewakuacyjny się zmienił.
Teraz jest w stylu, który kocham.. w starym stylu.
Jest bez archiwum i z niedziałającą księgą gości. Ale i tak prawie nikt tam nie gościł, więc nie mam żalu. Tym bardziej, że nie znam się w ogóle na html-u a tu drogi czyaczu sama zrobiła podstrony. Doceń to! ;)
Zrobiłam też porządki, żeby łatka bałaganiary przypięta przez niesłyszącego86 odpadła :)
I zauważyłam, że.. niektóre blogi zapowiedziały koniec. Mam nadzieję, że emocjonalnie zajęta wpadnie kiedyś do mnie i poda mi hasło do siebie...(czuje się pominięta)..
I tyle o zmianach. Aha i chyba zacznę tu zaglądać częściej niż ostatnio. I mam nadzieję, że ja znajdę więcej osób i one znajda mnie. I...zdania nie zaczyna się od i! No to co?! Przecież to Moje królestwo ;)

ewakuacyjny 2006-10-06 16:32:18
skomentuj (13)
Zasłona kurzu...

Ile tu kurzu?! Chyba czas coś podkurzać... ale zastanawia mnie czy w ogóle ktoś tu jeszcze zagląda? No nic...trudno.

I nie wiem co napisać... wypaliłam się? A może już nie mam potrzeby publicznego roztkliwiania się nad sobą?

Raz jest dobrze, raz jest źle. Chyba ma tak każdy.

Tak tylko wspomnę, że żyję... staram dawać sobie radę... to tu, to tam...i staram się ponownie uwierzyć w siebie. W to, że potrafię, że jestem młoda, zdolna... jestem?! A tfu.. jestem! No pewnie...

I to chyba na tyle...z powodów wyższej rangi i nadal tkwiącego we mnie wstydu i zażenowania niech będzie tyle... aż, tylko...

Histeryczka ze mnie chyba pod tym względem.

Cześć.

ewakuacyjny 2006-10-04 11:43:24
skomentuj (7)
Bezemocjonalne emocje... (???)

Parę ważnych spraw się wydarzyło. Mniej i więcej ważnych, ale jakby się tu dłużej zastanowić to nie umiem stwierdzić które to są te mniej, a które te więcej. Może wszystko było nieważne tak jak moja dalsza przyszłość? Albo i ważne jak całe moje życie. A może i tak samo, ale i na odwrót? Tak i w tym momencie na myśleniu o tym spaliłabym już całą paczkę papierosów. Nie z nerwów tylko z nudy. Bo niby coś się tutaj u mnie dzieje, ale nic takiego co by mnie całkowicie zafascynowało. Za bardzo jestem chyba wyśrodkowana. Nigdy nie umiałam się całkowicie poświęcić jakiemuś celowi. Nigdy nie umiałam oddać swojej wiary tak bezgranicznie. Albo jestem za bardzo rozumna, patrz rozsądna, albo jestem zimnym i głupim kamieniem. Bo kamienie są głupie. I nie chcę tutaj obrażać kamienia, który w pewnym sensie symbolizuje zmartwychwstanie P. Jezusa, ale chcę obrazić tutaj siebie. Drogą dedukcji i empiryzmu doszłam do tego, że jestem głupia. Ale czy ktoś piszący takie coś może być głupi? Bezczelna jestem. A może znam swoją wartość? Tutaj odpowiem szczerze, że to pierwsze. Bo niestety na co dzień nie posiadam charakteru z rodem amerykańskiego i nie umiem „ofem” mówić o tym, że na pewno mi się uda, że jestem najlepsza i że w ogóle moje inicjały powinny być grawerowane w złocie. Teraz, gdy moja złość na wszystko i wszystkich, a głównie na mnie porusza pokłady bezczelności mogę powiedzieć, że cały ten pierdolony i niesprawiedliwy świat tak mnie zaczyna wkurwiać, że mam wrażenie iż tylko prymitywy, lizodupy i nadziani ludzie dochodzą do czegoś. I życzę im wszystkim połamania nóg na schodach do ich toksycznej kariery...
Sfrustrowanie się zrobiło co? Ale problem w tym, że ja tak czuję tylko na minutę. Nawet teraz, gdy powinnam płakać, krzyczeć, gryźć ze złości deski w podłodze, nie potrafię. Coś, gdzieś tam czuję... ale jakoś niewyraźnie. Ten pieprzony stoicyzm mnie tak denerwuje, że aż to spływa po mnie. I tak cały czas... czemu urodziłam się pod gwiazdą gdzie pierwsze sylaby to OLE niby zachwyt, niby zakończenie czegoś z animuszem, ale te drugie to WKA... które same nic nie znaczą, a jak się połączą z tymi pierwszymi to lepiej, żeby w ogóle się nie łączyły...

I tak się skłaniam ku końcowi tego (bez)emocjonalnego tekstu nie mówiąc nic szerzej o tym co się wydarzyło, a co i nie. Ale teraz, gdy zapowiada się 5-dniowy bezczynny pobyt w kilkunastu ścianach mieszkania może wpadnę tutaj i pobazgrolę, a może i właśnie zakopię się gdzieś pod kołdrą żywiąc się spleśniałym jedzeniem i popijając łzy... zobaczymy( jeżeli moje szkła kontaktowe wytrzymają takie mega-przedłużone użytkowanie).

ewakuacyjny 2006-07-26 16:06:29
skomentuj (14)
Mój świat = świat gejów... bez wzajemności...

Moje „do kiedyś” minęło, już jest teraz, ale nie wykluczam nowego nadejścia do kiedyś. Musicie być wyrozumiali, w końcu pracuję ciężko... Dobra tu trochę przesadziłam i przyznam się, że dopiero wczoraj wróciłam z dwu-tygodniowego wypadu w góry. Tak, znowu góry, ale co ja na to poradzę, że się nie umiem oprzeć tym zasranym przez konie Krupówkom. A teraz jestem już po pracy i chyba umrę. Taki upał, że moje plany wypadu do Tunezji chyba są zbędne. Po co mam jechać do Tunezji, jak ja tu polską Tunezję przeżywam i to nienajlepiej. Bo wszystko się klei, wszystko się poci, wszędzie jest duszno i nawet woda z lodówki już nie jest taka zimna... Tak wiem, tak źle i tak niedobrze...

Moje życie osobiste zyskało nowego znajomego XYZ. To z nim spotykam się po zachodzie słońca, to z nim wypalam pół paczki dziennie (a raczej wieczornie czy też nocnie), to z nim spaceruję, sms-uję, rozmawiam i prowokuję do szczerości. Czemu prowokuję. Bo wiem, że jest gejem. A on myśli, że tego nie wiem. Skąd wiem? Bo tak już mam. Bo to już rozpoznaję. Bo widzę lepiej niż inni. Nie mówię mu o tym. Nie chcę go przestraszyć. Myślę, że jeżeli będzie chciał to sam mi to powie. A mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Pokazywanie się z tak przystojnym, dobrze wychowanym gościem podnosi mój prestiż ;)))) a jemu stwarza dobrą okazję do maskowania się. A ja już to przerabiałam. I z moim Sz., i z jego K., i z A. Rola dziewczyny geja w moim wydaniu jest tak wiarygodna, że skutki tego były takie kiedyś (jak sami wiecie), że i ja i A. na siłę musieliśmy przestać grać
.
No właśnie. To coś innego, to coś ponad wszystko inne, to nadzwyczajne, to... tego nie ma. A. wyprowadził się do innego miasta. I nie te kilka kilometrów jest przeszkodą dla nas, a głównie dla niego, tylko..tylko.. jego współlokator. Bo trzeba zaznaczyć, że A. mieszka ze swoim partnerem. Ja nie mam nic przeciwko, wcześniej czy później musiało się to stać. A. też nie ma nic przeciwko. Ale ten jego ma. Zazdrosny o wszystko najchętniej całkowicie odizolowałby A. ode mnie. Czemu? Chyba się obawia tego co z A. razem przeżywaliśmy. Częstotliwość naszych spotkań jest prawie znikoma, liczebność naszych sms-ów prawie nie przekraczająca 1..na tydzień! Wiecie co Wam powiem. To chyba pierwszy gej za którym nie przepadam... Zaborczy zazdrośnik! Do A. nie mam żalu. W końcu chce ułożyć sobie jakoś na nowo to swoje życie. Jeżeli mu będzie łatwiej...usunę się w bezpieczną i siną dal. Już się usuwam... i smutno mi z tego powodu.

Jak do tej pory dwa na trzy fragmenty poświęcone są gejom i moim relacjom z nimi. Teraz tworzy się taki czwarty fragment. A tak naprawdę tych fragmentów jest więcej. Jak widać opanowali mój świat wzdłuż i wszerz. Nasuwa się pytanie czy jest coś oprócz tego w moim życiu niż tylko dominacja kompleksu mojego starszego brata, który jest gejem. Tak, bo to jest kompleks. Bo chce się to ukryć przed innymi. Bo udaje się, że tego nie ma, gdy myśli się o tym cały czas. Podchodzę do tego dosyć optymistycznie. Ale ja wiem, Sz. wie... że to w cale takie optymistyczne nie jest. Czasami wydaje mi się, że ja mam trudniej niż on. Nie wiem czemu... Może chciałabym żeby tak było? Żeby nie cierpiał. Żebym mogła go całkowicie odciążyć. Ale tak się nie da. Dlatego zarówno jemu jak i mi muszą wystarczyć moje zapewnienia o wiecznej pomocy, lojalności, bliskości i co najważniejsze miłości. Kocham Go bardzo. Jak nikogo innego na świecie.

Ten wstęp uwidacznia jeden z moich głównych problemów. To znaczy dominację mężczyzn tylko dla mężczyzn. Z psychologicznego punktu myślenia zostały prawdopodobnie zachwiane u mnie stereotypy dotyczące budowania rodziny, związku, relacji damsko-męskich. Z prostszego punktu widzenia mam obrzydzenie do facetów innych niż mój brat, a każdy facet uśmiechający się do mnie jest pieprzonym kutasem, który chce mnie przelecieć. Nie ufam facetom, których nie znam i których nie mogę zaliczyć do grona znajomych, czy też gejów. Po prostu boję się poznawać nowych chłopaków. Jestem w stanie to jeszcze zrobić, gdy jest w pobliżu Sz., ale tak to się boję. I ten problem chyba muszę jakoś sama rozwiązać. Może pomoże mi Sz. Dumna jestem, że napisałam o tym i że zauważyłam taki kompleks u siebie. Rozwijał się u mnie stopniowo. I jestem pewna, że miało na to także wpływ moje ostatnie porażki miłosne.

Widzicie tak długo nie pisałam no to teraz Was zamęczyłam... Wybaczcie, ale czasami potrzeba przelania swoich problemów jest tak silna, że nie umiem się powstrzymać. Chyba jak każdy... Pozdrawiam serdecznie wszystkich i zabieram się teraz za czytanie Waszych blogów bo tam mnie też dawno nie było..

ewakuacyjny 2006-06-29 16:23:49
skomentuj (16)
Stworzyciele szablonu...
Random
Nieszablonowe szablony

To Wy...moi ewakuowani...
eni-z-obiektywem
jesienna
camillo-mateo
macha
emocjonalnie-zajeta
mwahahaha = b jak balon 2
nieslyszacy86
gej86 = Qba
oszalala
agulkagt
stereo-typ
gej-sza
vixi
studenckie-frustracje